wtorek, 27 stycznia 2015

XXIII. Lot Tupolewa i inne zjawiska paranormalne

Zanim spróbuję odpowiedzieć na pytanie jak mógł wyglądać lot Tupolewa w dniu 10 kwietnia, najpierw chciałbym przedstawić sposób w jaki kompletowano jego załogę. Bo jest to dla mnie rzecz niepojęta.  

Już sam raport Millera przynosi na ten temat tak niezwykłe informacje, że warto się nad nimi na chwilę zatrzymać. Na stronie 82 tegoż elaboratu czytamy na przykład o tym, kto miał pełnić funkcję dowódcy samolotu :  

Zgodnie ze złożoną 18.03.2010 r. przez 36 splt notą (claris NR 050 SL: 200) w sprawie otrzymania zgody dyplomatycznej na lot samolotu Tu-154M nr 101, która wpłynęła do III Europejskiego Departamentu Ministerstwa Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej 22.03.2010 r., jako dowódcę statku powietrznego wskazano dowódcę 1 eskadry lotniczej (ppłk. Bartosza Stroińskiego - RM).  
Ale nie on miał przecież polecieć, bo (str.83)... 
We wstępnej fazie planowania wylotu do SMOLEŃSKA na dowódcę statku powietrznego wyznaczono zastępcę dowódcy 1 eskadry lotnicze (Czyli kogo? Pewnie Grzegorza Pietruczuka* - RM, ale...). Na jego prośbę (w przypisie podano „sprawy rodzinne” - RM), w porozumieniu z dowódcą 1 eskadry lotniczej (Stroińskim - RM), dokonano zmiany dowódcy statku powietrznego na pilota pełniącego obowiązki dowódcy zespołu lotniczego (zapewne chodzi tu o Arkadiusza Protasiuka - RM). (...) O możliwości wykonywania lotu do SMOLEŃSKA w dniu 10.04.2010 r. w charakterze dowódcy statku powietrznego dowiedział się nieoficjalnie (?! - RM) z kilkudniowym (?! - RM) wyprzedzeniem. Drugi pilot został poinformowany o zaplanowaniu go na wylot do SMOLEŃSKA około dwóch tygodni przed terminem. Ostateczne skompletowanie załogi nastąpiło w przeddzień lotu zgodnie z rozkazem dowódcy 1 eskadry lotniczej nr 69/10/2010 z 9.04.2010 r. potwierdzonym w rozkazie dziennym dowódcy JW 2139 nr 69/2010 r.  
Skoro „ostateczne skompletowanie załogi” miało nastąpić „w przeddzień lotu”, to zapewne ten dzień - 9 kwietnia 2010 musiał być bardzo interesujący i gęsty od wydarzeń. 
I rzeczywiście. Bardzo ciekawie wygląda już bowiem sama „poranna odprawa” w wigilię wylotu, kiedy to z załogi Tu-154M, może być na niej tylko sam Arkadiusz Protasiuk, bo Robert Grzywna ma mieć w ten dzień i urlop i wpaść do jednostki tylko na dwie godziny, a nawigator...  Zresztą przeczytajcie sobie Państwo to sami (str. 83): 
W dniu 9.04.2010 r., podczas porannej odprawy w gabinecie dowódcy 1 eskadry lotniczej, odbyło się postawienie zadań na wylot do SMOLEŃSKA w dniu 10.04.2010 r. W trakcie odprawy dowódca eskadry dwukrotnie zmieniał osobę do pełnienia funkcji nawigatora pokładowego. (...) Po sprawdzeniu aktualności wiz na lot do SMOLEŃSKA w charakterze nawigatora pokładowego wyznaczono pilota, który w momencie podejmowania tej decyzji znajdował się poza jednostką. Dowódca eskadry wydał polecenie powiadomienia go w trybie pilnym o wylocie.  
Dla mnie tego typu działania nazywa się ”rozpaczliwymi", albo po prostu „łapanką”. No, ale przypuśćmy, że „zadania na wylot” postawione zostały prawidłowo podczas porannej odprawy. Co dalej? Na str. 83 raportu czytamy: 
z oświadczenia dowódcy 1 eskadry lotniczej wynika, że wstępne przygotowanie załogi (nie podał, w jakim składzie) odbyło się 9.04.2010 r. w godzinach popołudniowych i wieczornych. 
Dlaczego to „nie podał, w jakim składzie”?! Pewnie dlatego, że miało ono polegać na tym, iż (str 203)...  
Dowódca statku powietrznego w dniu 9.04. o godz. 14:15 (16:15 LMT) z domu zadzwonił do DML (dyżurnego meteorologa lotniska) w celu zapoznania się ze wstępną prognozą pogody na lot do SMOLEŃSKA. (…) 
Raport Millera opisuje jego niezmierne zdziwienie, ponoć tym, że widoczność (uwaga: wg meteorologów miała  ona wynosić 4 - 5 km!) może ograniczać mgła. 
A co z „przygotowaniem” innych członków załogi? KBWLLP opisuje tylko szczegółowo pracę nawigatora: 
Nawigator, w związku z zaplanowanym 9.04. na godz. 14:00 (16:00 LMT) lotem do GDAŃSKA na samolocie Jak-40 w charakterze drugiego pilota (lot o statusie HEAD), przybył do jednostki dopiero około 09:00 (11:00 LMT). Wcześniej został poinformowany telefonicznie, że 10.04. będzie wykonywał lot do SMOLEŃSKA w charakterze nawigatora pokładowego na samolocie Tu-154M. (…) Z oświadczenia dowódcy samolotu Jak-40 wynika, że nawigator przekazał dowódcy samolotu Tu-154M, iż nie jest w stanie prowadzić łączności radiowej w języku rosyjskim, (…) Po zrealizowaniu lotu do GDAŃSKA (lądowanie w WARSZAWIE o godz. 17:20) nawigator udał się do domu, gdzie dotarł około godz. 18:30 (20:30 LMT). W domu przygotowywał się do lotu w dniu następnym. Według relacji jego żony, ,,studiował mapy’’ oraz analizował prognozowane WA na trasie przelotu z WARSZAWY do SMOLEŃSKA (do 22 – RM). (…) 
No i na koniec, raport Millera informuje o tym jakie to materiały posłużyć miały załodze nie tylko do tego wieczornego, „wstępnego przygotowania”, ale przygotowania w ogóle: 
Załoga nie miała dostępu do aktualnej dokumentacji lotniska SMOLEŃSK PÓŁNOCNY. Danych tego lotniska nie było w zbiorze AIP FR i WNP. Podstawowym źródłem wiedzy dla załogi o procedurach podejścia do lądowania na tym lotnisku były karty podejść przesłane do jednostki w 2009 r. oraz informacje pilotów, którzy wcześniej wykonywali loty do SMOLEŃSKA. 
Jeśli ktoś czuje się zdezorientowany tym, co napisałem, to zapewniam - to są naprawdę oryginalne cytaty z poważnego dokumentu sygnowanego przez członków KBWLLP. Można to zresztą sprawdzić sobie samemu tutaj: (http://www.tvn24.pl/raporty/raport-millera,364).
Nie wiem jak dla innych, ale w każdym razie dla mnie, już samo to „nieoficjalne poinformowanie” pilota „z kilkudniowym wyprzedzeniem” (twardy dowód, że miało ono rzeczywiście miejsce, połączono tu z niezwykła precyzją podanego czasu), iż będzie dowódcą lotu, oraz szukanie nawigatora „na gwałt” kilka godzin przed wylotem, jak też „indywidualny tryb wstępnego przygotowania do lotu” (nie żartuję - tak to nazwano - str.203) są działaniami, które moim zdaniem najłagodniej można by nazwać pokracznym parodiowaniem procedur. W każdym razie dla mnie, wyglądają one tak, jak gdyby ten lot, którego dowódcą miał być kpt. Protasiuk w rzeczywistości organizowano na łapu-capu i na ostatnią chwilę. Jak gdyby ten lot "wskoczył" do harmonogramu z impetem w ostatnim momencie.  
     Fotografia dwóch Tu-154M za rafalski.flog.pl


No, ale co z dolotem i przylotem „Tutki”?  

Pliusnin: (za rebelya.pl) Około godziny 10:10 dostałem informację od dyspozytora, iż polski samolot TU-154 „Polskij Falstrot” /jego sygnał wywoławczy/ powinien przekraczać „ASKIL” jeden z punktów wyjścia z kierunku zachodniego.Około godziny 10:15 samolot Tu-154 nawiązał kontakt ze mną. 
Jednym zdaniem – według zeznań Pliusnina, miał on już około godziny 8:10 czasu polskiego otrzymać informację, że Tupolew będzie przechodził ASKIL, a pięć minut później samolot miał skontaktować się z wieżą. Wiemy też ze stenogramów, że Tu-154M miał, po przejściu ASKIL skontaktować się najpierw z Moskwą, a dopiero potem z "Korsażem" Pliusnina. Wiemy też, że według tych samych stenogramów to przejście nad punktem ASKIL nastąpić miało dopiero o godzinie 8:22.  Czy można wytłumaczyć jakoś tę dziesięciominutową niezgodność? 
Spróbujmy zestawić wszystkie znane czasy związane z podchodzeniem Tupolewa do „Siewiernego” (W nawiasie podaję źródło informacji – Z-zeznanie; SW-stenogramy z wieży; SK-stenogramy z kokpitu):

06:59 (SW) Murawiow: O której Polak na schemat komendant się pyta? / Во сколько поляк на схему, командир спрашивает? (…)  08:59:26 Pliusnin: Gdzieś za dwadzieścia minut. / Где-то в 20 минут. 
08:10 (Z) Pliusnin miał otrzymać od dyspozytora informację że Tu-154 ma przekraczać ASKIL 
08:14 (SW) Pliusnin: „Gdzieś po trasie idzie, nie mogę powiedzieć, albo w strefie mińskiej, albo już wszedł w moskiewską”. Co mogłoby oznaczać, że radary „widzą go” gdzieś na granicy stref, czyli powinien być w okolicy ASKIL.  
08:15 (Z) Pliusnin: "nawiązał ze mną kontakt".    
08:22 (SK) Nawigator - PLF-101 przelatuje nad ASKIL i wywołuje Moskwę   
08:21 (SW) Murawiew: „PLF-101-szy oblicza w 21 minucie na wejście w krąg lotniskowy orientacyjnie”.            
08:23 (SW/SK) Protasiuk – PLF-101 nawiązuje łączność z „Siewiernym”.    
Co jest charakterystycznego w tym zestawieniu? Moim zdaniem jest to różnica w czasie pomiędzy dwoma analogicznymi zdarzeniami, odnotowanymi przez różne źródła. A mianowicie:
1) przejście ASKIL i wywoływanie Moskwy według zeznanie Pliusnina i zapis stenogramów z kokpitu;
2) nawiązaniem łączności pomiędzy Tu-154M, a wschodnią wieżą w Smoleńsku według zeznania Pliusnina, a stenogramami. I to zarówno tymi z wieży, jak i tymi z kokpitu.  
Według oficjalnych dokumentów może wyglądać to tak, jak gdyby leciały dwa Tupolewy w odstępie sześciominutowym. Oczywiście jest to niemożliwe. Dlatego sądzę, że aby ustalić dokładny czas przejścia Tupolewa przez ASKIL, skontaktowania się z "Korsażem", i wejścia na krąg lotniskowy Siewiernego należałoby wyeliminować elementy, które nie korespondują z pozostałymi. Wbrew powszechnemu przekonaniu, jest to stosunkowo łatwe. Do całości obrazu nie pasuje czas przedstawiony w stenogramach z kokpitu, natomiast stenogramy z wieży wyglądają na przesunięte (bowiem informacja o tym, że samolot wejdzie na krąg, jest z momentu prognozy, co jest niemożliwe, skoro jest to prognoza operująca konkretnym czasem).

Przyjrzyjmy się temu fragmentowi stenogramu:

10:21:06 Dyspozytor: Pawle Waleriewiczu, dzwonił „Jużnyj”. / Павел Валерьевич, звонил «Южный».  
10:21:08 Pliusnin: No / Ну. 
10:21:09 Dyspozytor: Obliczamy, że PLF 101 w 21 minucie wejdzie na krąg lotniskowy, według pomiaru. / PLF 101-я рассчитывает в двадцать первую минуту на схему ориентир.    
10:21:13 Pliusnin: Tak, chwileczkę. / Так, секундочку.  
10:21:14 AА: Czyżby do nas szedł? / К нам идет, что ли?   
10:21:15 Dyspozytor: idzie (niezrozumiale) / (нрзб) идет   
10:21:17 Pliusnin: Jeb… twoją… rzeczywiście. / Еб твою… понятно.

To wytłuszczone przeze mnie zdanie jest przez  KBWLLP tłumaczone inaczej, choć precyzyjnie obliczona "21-sza minuta" pozostaje. Brzmi to tłumaczenie:

8:21:17 Dyspozytor: PLF sto pierwszy zbliża się, dwudziesta pierwsza minuta ASKIL.  

Nie jest to dobre tłumaczenie. Nie tylko słowa "obliczać" (рассчитывать) jako zbliżać się są tu przetłumaczone zbyt "kreatywnie". Również i reakcja na nie zarówno AA, jak i Pliusnina byłaby przy takiej interpretacji niezrozumiała.. Skoro PLF-101 zbliża się dopiero do ASKIL to nie można jeszcze przecież określić czy poleci akurat na Smoleńsk, czy na Moskwę, czy na Briańsk, czy jeszcze gdzieś indziej (choć oficjalnie ta ścieżka wiedzie tylko na RALOT i dopiero stamtąd się rozchodzi). ASKIL jest bramą do Rosji. Reakcja osób w wieży na tę wypowiedź dyspozytora (niekoniecznie jest to Murawiow) świadczyłaby, że PLF-101 już przekroczył ASKIL  i (sam) kieruje się na XUBS.

Jeszcze inne tłumaczenie znajdujemy w IES -

8:20:44,8 Dyspozytor: PLF-101 oczekuje na dwudziestą pierwszą minutę od schematu na trzy dziewięćset / PLF 101-я рассчитывает в двадцать первую минуту от схемы на 3900.

Przekład zdecydowanie mniej kreatywny niż KBWLLP-owski, IES przyjął tu natomiast inną, "bezinterpretacyjną" metodę tłumaczenia, która de facto jest tłumaczeniem jak z googlowskiego translatora. Bo jeśli już, to nie "oczekuje na 21 minutę" a "jest oczekiwany w 21 minucie (21 po)". Co istotne biegłym udało się tu ponownie wyłowić słowo "schemat" . Więc choć "orientir" z pierwszego tłumaczenia zastąpił tu liczebnik - trzy tysiące dziewięćset (pułap lotu Tutki w punkcie ASKIL) to i tak moim zdaniem istotą jest godzina, w której według Dyspozytora samolot wejdzie w krąg nadlotniskowy "Siewiernego", No i niezmieniona reakcja AA, oraz Pliusnina - Do nas leci? - Ale on tu leci! (stek przekleństw). Co oznaczałoby, moim zdaniem, że 21-sza minuta jest dokładnym oznaczeniem wejścia samolotu na krąg okołolotniskowy.   

A skoro mamy godzinę wlotu na krąg (nota bene niezwykle precyzyjną jak na stenogramy) naszego samolotu, to spróbujmy, na tej podstawie, ustalić punkty czasowe jego lotu w ogóle.

8:21 wejście na krąg lotniskowy XUBS.  

8:16 - 8:17 - przejście nad ASKIL (przyjmijmy roboczo, że samolot leci bezpośrednio od ASKIL i podchodzi od zachodu). Ten odcinek tj od ASKIL do pierwszego zakrętu na kręgu, samolot powinien pokonać w około cztery - pięć minut (60 km), gdyż według planu lotu z 18.03.10 - od przejścia nad ASKIL do lądowania od zachodu (od wschodu nie da się tak szybko) powinno upłynąć siedem minut. 

7:41 - 7:44 - (36 minut miał trwać lot nad Białorusią wg planu lotu z 18.03.10) przejście nad punktem RUDKA (granica Polsko-Białoruska) . I to by się w dużej mierze zgadzało, bo w raporcie Millera jest (str. 209) - O godz. 5:44:50 kontroler obszaru polecił załodze zmianę częstotliwości i nawiązanie łączności z MIŃSK CONTROL na częstotliwości 133,550 MHz. Nawigator potwierdził otrzymane polecenie. 

7:21  - 7:24 (58 minut przed 8:18 -ASKIL i 22 minuty przed przejściem nad punktem RUDKA wg planu lotu z 18.03.10) - start Tutki z Okęcia. - Odpowiedź na zapytanie poselskie nr 9562 (http://orka2.sejm.gov.pl/IZ6.nsf/main/0259692B):  Faktycznie start samolotu z lotniska Warszawa-Okęcie do Smoleńska nastąpił o godz. 7.21 czasu lokalnego).

Zwrócić należałoby uwagę, że to "przesunięcie czasowe" pomiędzy zapisem stenogramów z wieży, a zeznaniami Pliusnina, o którym wspominałem (owe sześć minutwystępuje też pomiędzy dwoma innymi dokumentami - raportem Millera i odpowiedzią Ministra Obrony Narodowej na zapytanie poselskie, I dotyczy startu Tupolewa z Okęcia. To samo sześć minut, które stanowi kość niezgody pomiędzy interpretatorami słów Dyspozytora - czy ASKIL miał wówczas Tupolew przechodzić czy na schemat wchodzić.

W każdym razie, to nakładanie się punktów czasowych na przestrzenne (w mojej hipotezie lotu) świadczyłoby jeszcze o jednym. Mianowicie o tym, że Tutka leciała najprawdopodobniej od razu z ASKIL na DRL, a nie na RALOT.

Jak to się ma do wylotu ekipy Protasiuka?   

Nie powinniśmy moim zdaniem ani zapominać, ani też bagatelizować zeznania Kierownika Lotów Pawła Pliusnina. Kontakt pomiędzy Tu-154M, a wieżą miał, według niego, mieć miejsce o 10:15 (8:15), a samo przejście nad ASKIL gdzieś około 10:14, co by nam dawało czas 26 - 27 minut przed „katastrofą”. Ten moment przejścia granicy rosyjsko-białoruskiej jest też dosyć prawdopodobny, biorąc pod uwagę czas wejścia na krąg (8:21

O dziwo – także hipoteza o Tutce Arkadiusza Protasiuka, mającej przekraczać ASKIL około 8:14 koresponduje z relacją Artura Wosztyla wspominającego o tym, że „około 20 do 30 minut przed katastrofą TU-154M usłyszeliśmy ich korespondencję radiową z kontrolą obszaru albo Mińsk lub Moskwy".  

Gdyby przyjąć tę godzinę (8:15) to wówczas mielibyśmy 15 - 20 minutowy holding. To za mało na dwa podejścia od wschodu.(dwa kręgi) choć możliwe by to było przy dwóch podejściach od zachodu (ale kłóci się z kolei z relacjami świadków). Czas ten pozwala także snuć przypuszczenie o prawdopodobieństwie jednego podejścia (pierwszego) od zachodu i drugiego od wschodu. 
Być może jednak do "katastrofy", którą słyszeli świadkowie doszło wcześniej niż o 8:41 (Wosztyl podczas wywiadu, w filmie Anity Gargas - "Anatomia upadku-2" wspomina, że o 8:38 już zawiadomił Warszawę**). Wówczas należałoby przyjąć, że Tupolew podchodził tylko jeden raz. Od wschodu. I ten scenariusz wydaje mi się najbardziej prawdopodobny. 
…..............................................................................................................................................................
* Tak się domyślam, bo jest małe pole manewru, skoro w 36 splt było wówczas, z tego co udało mi się ustalić, tylko trzech dowódców Tu-154:  Pietruczuk, Protasiuk,  Stroiński i dwóch II pilotów: Grzywna i Nowosielski.
** Rozmawiałem z DKL-em, do którego zadzwoniłem zaraz po rozmowie z panem pułkownikiem Raczyńskim   (Dyżurny kierownik lotów.) I on powiedział, że na jego telefonie, w połączeniach, które ze mną miał, było (to – RM) o godzinie 8:38.